W autobusie na trasie Złotoryja - Legnica pani uparcie usiłuje dodzwonić się z komórki do swojego syna. Pani swą młodość ma już za sobą, ale nie pozwala, by wnuczek będący obok niej pomógł.
Pani walczy i walczy z telefonem, który najwidoczniej jest złośliwy i utrudnia obsługę siebie samego.
Zapewne po kilkunastu nieudanych lub przypadkowych połączeniach i SMS-ach syn się do niej dodzwonił.
"CO? KRYSIA BĘDZIE? DOBRA. TO WYJEDZIESZ PO NAS? NO DO ZłOTORYI...!" - tak sobie pani krzyczała do słuchawki ponad 2 minuty.
Po zakończonej rozmowie, minęło może 30 sekund, telefon dzwoni. Pani odbiera:
"CO!!?? CO!!!??? ACHA! ACHA!" - pani krzyczy do telefonu.
- Babciu, kto to był? - pyta wnusio.
- Jakaś... poczta głosowa...
