Wrocław, średniopóźny wieczór. Do prawie pustego tramwaju wsiadają Żul z Żulią. Żulia zasiada na jednym z wolnych siedzeń, a Żul staje nad nią, trzymając się oparcia i patrzy przed siebie nieobecnym wzrokiem.
- Co robisz? - pyta Żulia
- Myślę. - odparł Żul karcącym tonem.
W tym momencie tramwaj bierze ostry zakręt i Żul wykłada się jak długi u stóp ukochanej. Ta spogląda na niego z góry i konstatuje:
- Toś wymyślił!
