Ostatnio byłam na koncercie ze znajomymi :D
Za nami stało dwóch starszych panów dość mocno zblazowanych przypominali takich osiedlowych pijoczków
Oczywiście bawili się najlepiej z całego tłumu aż nagle jednemu z Nich zadzwonił telefon :
Gosć: " No co tam Krokodylu?... Co msza ... trza Iść na różaniec... "
Do końca imprezy mieliśmy z gościa polew :D
