Czekałam ostatnio ze znajomymi na transport z dyskoteki. Siedzimy sobie grzecznie w III Alei na ławeczce gdy nagle pod Don Kichota podjeżdża samochód. Wysiada z niego pewna dość porządnie pijana laseczka.
Awanturuje się wyzywa od jakich tylko (ledwo trzyma się na nogach) w pewnym momencie wysiadł jej chłopak i kazał jej wsiąść do auta (on był kierowcą więc przypuszczam że był TRZEŹWY) ona nic wyzywa klnie na niego od najgorszych a gdy on podszedł bliżej jego laseczka trzasku mu z liścia gość się lekko wkurzył ale nadal miły i kochany prosi ją żeby wsiadła do samochodu po czym ona :
-Weź spier**laj ty ch**u!!! ( I zaczyna go okładać )
On nadal miły tłumaczy się żeby nie robiła awantur i wsiadła spokojnie do auta
Na co owa panienka przypier**liła gościowi z całej siły z kopa w maskę samochodu
My z dezorientowani nie wiedzieliśmy co się dzieje po czym dało się tylko usłyszeć :
- O NIE TERAZ TO K**RWA PRZEGIĘłAŚ SłYSZYSZ PRZEGIĘłAŚ!!
I nagle ogromny trzask
Obróciliśmy się żeby zobaczyć co się stało a w tym momencie owy gość trzymał za włosy swoją lady i walił jej głową o maskę swojego samochodu
Cała historia o dziwo skończyła się happy endem tzn. panna wsiadła wraz ze swoim bosem do auta i odjechali spod dyskoteki.
Dodam tylko że oboje byli cali zakrwawieni więc okładać to musieli się ostro
Panna chyba trafiła w czuły punkt swojego (TRZEŹWEGO!!) lubego i zapłaciła za swój czyn twarzą odbitą na masce samochodu... trzeba przyznać , że to była para JEDYNA W SWOIM RODZAJU ;)
