Sytuacja z 2.09.2010.
Stoimy grupką na osiedlu i opowiadam koledze co mi się przydarzyło w domu. nadmienię tylko że 01.09. miałem wypadek samochodowy. ja[J] ojciec[O] kumpel[K] koleżanka[KŻ]
[J] : - Słuchaj stary, ale miałem dziś opcje w domu. wpadam na chwile a rodzice mi ze musimy porozmawiać. wiec siadam i słucham. Zaczynają mi gadać o tym czy się nie załamałem po rozbiciu auta i czy wszystko jest ok itd na to odpowiadam im ze tak i zeby mi nie ryli głowy. na to mój ojciec: [O]: a uprać Ci dżinsy?! [J] WTF?! [O]: a co to jest? - w tej chwili wyciąga gadżet w postaci sznurka dł ok 50cm zawiniętego w pentlę szubieniczną własnoręcznie przeze mnie, z którym latam już ze 2 tyg. możecie sobie wyobrazić moją minę - bezcenna ;] opowiedziałem resztę rozmowy znajomym i wywiązał się taki oto krótki dialog miedzy nami.
[K]: o jeju ale się narobiło, wytłumaczyłeś im, że to "zabawka" i po sprawie...
[KŻ] - (do K): No a Ty co byś zrobił jak byś znalazł taki sznurek? no co byś powiedział?!
[K] -(bez chwili zawahania): Powiedział bym że: "Ale synku, sznurek za krótki!"
reakcja? ;) plecy
