Gruba impreza. Nawalony wyszedłem z kumplami przed chatę odetchnąć trochę świeżym powietrzem. Jeden zaczął robić w pewnym momencie jakieś dziwne miny, łykać powietrze itd.
Wszyscy:
- Uwaga będzie rzygał!
Ten już się schyla by się nie zapaskudzić i.... puszcza bąka. Kolega wypala:
- Grzesiu chyba nie tą stroną, co?
Sam się prawie porzygałem ze śmiechu :D
