Sytuacja odbyła się na zjeździe pewnej strony www.
Ognisko, gitara i te sprawy, nagle pod bramę posesji przyjeżdża radiowóz. Ludzie myśleli, że to pustostan, i zgłosili "wtargnięcie". No to dostają wszystkie dokumenty, wszystko ok. Policjanci stwierdzają, że są głodni i pytają czy mogli by dostać po kiełbasce. Właścicielka oczywiście się zgadza i idzie przynieść owe kiełbaski. Tutaj wkracza wstawiony kumpel, który chwiejnym krokiem podchodzi do bramki i kwituje ich prośbę takimi słowami:
-Nie dla psa kiełbasa.
Policjanci zbulwersowani, pojechali sobie..
Ich miny, bezcenne.
