Gimnazjum, lekcja chemii z lekko stukniętą nauczycielką. Nawija coś o sedymentacji makaronu z wody, my, oczywiście, udajemy że rozumiemy i skwapliwie przytakujemy. W pewnym momencie babka pyta:
- Wysyłacie SMSy do Caritasu? - lekkie zdziwko, wszyscy myśleli, że nawiąże jakoś do tematu lekcji, a kobieta zaczęła mówić o pomaganiu sobie, napisała nam na tablicy numer i kazała codziennie wysyłać SMS po 2,44, na ofiary powodzi. A potem płynnie wróciła do sedymentacji.
