Wiejska impreza w plenerze. Godzina około północy, Towarzystwo już lekko podchmielone, gdy nagle jednej kumpeli zachciało się siku. Próbuje namówić koleżankę, by poszła z nią, bo sama się boi chodzić w ciemności. Wywiązuje się dialog:
- Chodź ze mną, bo sama się boję.
- Idź sama, przecież nic ci się nie stanie.
- No chodź, bo boję się, że coś mi do tyłka wlezie.
Wtem z tłumu wyrwał się lokalny mistrz ciętej riposty:
- Weź mała przestań marudzić, kto by się tam do twojego tyłka chciał dobierać.
Dziewczyna wreszcie poszła sama i już tego wieczora się w towarzystwie nie pojawiała.
