Historie tą znam z opowieści mojego wujka a tyczy się jego znajomego.
Całe zdarzenie miała miejsce jakieś 20-30 lat temu. Podczas Świąt wielkanocnych jakieś grupce dzieciaków najwyraźniej znudziło się strzelanie karbidem z puszek. Wpadli więc na genialny pomysł i wrzucili karbid do studzienki kanalizacyjnej :D Wszyscy się schowali a jeden odważny rzucał zapałkami. Na początku nic, nic i nic, ale po chwili jak nie pierd***** !!!! Pokrywa od studzienki wyleciała podobno na kilkanaście metrów do góry a w całym bloku w ubikacji cofnęło wodę. Zawsze jak przypominam sobie tą historię zastanawiam się ile w tym czasie osób musiało korzystać z łazienki i jakież było też ich zdziwienie :)
