Tańczymy sobie z kumpelą na dyskotece, nagle jak to zawsze trafia się jakiś osobnik o dość dużej zawartości alkoholu we krwi a co za tym idzie - ciekawej choreografii. Wygina rączkami tu i tam, tu tyłeczkiem podkręci... a rezultat jest taki, że pół sali kładzie się ze śmiechu, ludzie pokazują go sobie nawzajem.. po czym koleżanka kwituje:
-Bo wiesz... jemu to muzyka nie przeszkadza w tańcu!
