Razu pewnego, we Wrocławiu, popijamy z kumplem piwo i rozmawiamy z przypadkowo spotkanymi dwiema pannami. A że stoimy prawie na parkiecie, to i co chwila ktoś próbuje zagadywać do owych panien. W pewnym momencie podchodzi do nas dość zbudowany jegomość, ogolony na łyso w bluzie adidasa i nawija do jednej z dziewczyn, wymach.jąc dziwnie rękami - niby w rytm muzyki:
ON: jak masz na imię Piękna
ONA:... Oktawia...
ON: jak ta skoda?
ONA: Jak śmiesz mnie do samochodu porównywać?
ON: ale ty jesteś SUPERB...
ONA:....
Nazajutrz miałem zakwasy na brzuchu ze śmiechu...
