Autentyki - humor i rozrywka

Autentyki - śmieszne historie i teksty

Serwis Autentyki.pl zbiera jak sama nazwa wskazuje anegdotki (śmieszne historie z życia wzięte) nadsyłane przez naszych czytelników.
Nowe teksty pojawiają pojawiają się na bieżąco o ile przejdą moderację.

Subskrybuj RSS z najnowszymi tekstami.

Autentyk nr #5880

Jechałem sobie wczoraj na jedno z ostatnich zaliczeń i na jednym z przystanków wbiła grupka dzieciaków z gimnazjum, takich przez duże "d". Typowe dziewczynki, które paląc sobie młode buzie na solce, na kolor przypalonego toffi i nakładając na nie dwa kilo wszelkiej maści podkładów, cieni i co tam jeszcze jest chcą być na siłę dorosłe i "seksi". Do tego super ciuszki, tipsiki i nosy zadarte ponad czoło. Owe dziewoje, w liczbie sztuk czterech, dumnie wtoczyły się przez środkowe drzwi i zajęły miejsca 2 x 2, twarzami do siebie. Oczywiście przekonane o swojej wyższości musiały sobie znaleźć obiekt, który troszkę pomęczą "błyskotliwymi" - jak na 13-14 letnie dzieci przystało - tekstami. Padło na faceta, stojącego ze dwa metry od nich, pod oknem. Zwróconego twarzą w kierunku przeciwnym do kierunku jazdy, stąd doskonale widziałem jej wyraz. Sam facet urody, nazwijmy to, umiarkowanej. Dobrze (nawet bardzo dobrze ;-)) zbudowany, z wydatnym mięśniem piwnym, o chłopięcej twarzy. Na głos zaczęły lecieć głupawe komentarze, kwitowane żabim rechotem małolat. Coraz mniej wybredne. Jednak mina mężczyzny cały czas ta sama, kamienna, spokojna. Między jednym a drugim przystankiem jest z dobre 5-6 minut trasy. Po kolejnej dłuższej chwili i następnej porcji niewybrednych komentarzy gość wykonał sprawny obrót o 90 stopni, sięgnął do kieszeni i wyjął laminowany prostokąt, przyprawiający gapowiczów o szybsze bicie serca. Oczywiście nie muszę mówić, do kogo skierował swoje kroki w pierwszej kolejności ;-). Szyderczy uśmieszek zniknął z plastikowych twarzy w przeciągu ułamków sekund. Na grzeczną prośbę o okazanie biletu tylko jedna, żeby było śmieszniej - najspokojniejsza, pokazała ważny bilet. Pozostałe trzy pokazały coś, co albo nie było biletem, albo nie było ważne, w każdym razie Kanar skwitował to jednym zdaniem:

- Zobaczymy, kto się teraz będzie śmiał, jak rodzice się dowiedzą, że zapierdalałyście na wagary bez biletu.