Na jednej imprezie ze znajomymi i znajomymi znajomych przyczepił się do mnie jeden, dopiero co poznany koleś, trochę się razem pobawiliśmy, po paru tańcach postanowiliśmy odpocząć trochę i usiąść. Rozmawiamy, robi się miło, ten bierze mnie na kolana, jest jeszcze milej i nagle zagaduje z tonem i wzrokiem a'la macho:
ON:A wiesz, jak fajnie jest w łazience męskiej?
JA (szok, szybka konsternacja i błyskotliwe): Serio? (z nutką ironii)
ON: Noo, serio, chodź ze mną to Ci pokażę!
W pierwszej chwili chciałam uciec, ale że byłam w wyśmienitym, procentowym humorze krzyczę do koleżanki, która jest kumata i akurat niedaleko siedziała:
JA: Magdaa! Chodź z nami do męskiego kibla, podobno jest zajebisty! A przynajmniej kolega tak mówi-mówiąc to, uśmiecham się szczerze do 'kolegi'.
Jego mina-bezcenna :)
