tydzień temu byłam z moim kochaniem na wycieczce rowerowej dość daleko od naszego miasta. znaleźliśmy kawałek ładnej polanki, rozłożyliśmy kocyk, rzuciliśmy rowery i zaczęliśmy się bardzo namiętnie całować. trwało to może z 15 minut, potem gdy już się od siebie odkleiliśmy zaczął padać bardzo ulewny deszcz. trochę już zmoczeni chcieliśmy wziąć rowery i jechać, ale niestety ich tam nie było... zamiast naszych sprzętów zobaczyliśmy karteczkę z napisem: "z cukru nie jesteście". do miasta wracaliśmy ponad 3 i pół godziny w burzy i deszczu...
