Sierpień, upał jak cholera... Po spotkaniu z klientem w centrum postanowiłem kupić loda w znanej cukierni. Znanej więc kolejka dość spora. Stoję więc z torbą i laptopem w ręce i zadzwonił kolega... Stoję i gadam kilka dobrych minut... Doszła pani z obsługi i kolejka przyspieszyła. Pani pyta ile gałek i które lody nałożyć. Wskazałem palcem (właściwie torbą:). A że miałem zajęte ręce (telefon i laptop), a pani skończyła, walnąłem do kolegi mało rozgarnięty tekst:
- Słuchaj Józek... Muszę teraz kończyć, bo pani mi zrobiła loda i muszę jej zapłacić...!!
Zorientowałem się co powiedziałem dopiero jak kolejka zaczęła drwić, no i myślałem że wafelka też poczuję na okularach...:) Pani miała na szczęście duuże poczucie humoru...
