Opowieść olsztyńskiego taksówkarza, opowiedziana z kolei przez instruktora nauki jazdy:
Otóż taksówkarz "stacjonuje" sobie na dworcu. Zauważa grupkę dresów siedzących nieopodal i postanawia być miły: uśmiecha się do delikwentów. Dresy nie zareagowały. Taksówkarz pojechał, ale patrzy w lusterko, a tam dresy za nim jadą. Zatrzymuje się, dresy robią to samo, podchodzą do jego auta, jegomość zamyka się w samochodzie, a dresy kopią jego auto. Po ich odejściu taksówkarz postanawia zgłosić to na policję. Tego samego wieczora taksówkarz słyszy dzwonek do drzwi; otwiera, a tam dresy ze słowami: albo odszczekasz to, co powiedziałeś glinom, albo będzie źle. Taksówkarz myśli: zaraz zaraz, mam żonę, mam dzieci, nie mogę ryzykować. Wycofał zeznania. Za tydzień wieczorem znów słyszy dzwonek do drzwi, otwiera, a tam, o zgrozo, dresy! Tym razem wcisnęli mu 4 tys. złotych ze słowami: masz, ale to ma się już nie powtórzyć.
I bądź tu miłym... ;)
