Pewnego razu mój (S)yn (7l.) "kłócił się" z (K)siędzem po kolędzie, mówią o pradziadku, który walczył w powstaniu Warszawskim:
S - Mój pradziadek miał fajne zasługi dostał order "Polski Walczącej" ale schował go gdzieś a nikt nie wie gdzie, więc jak już pójdę do nieba to go zapytam...
K - a jak dziadek poszedł do piekła?
S- To ksiądz go zapyta...
Z żoną ledwo powstrzymaliśmy się od śmiechu żeby go upomnieć... gorzej że sam ksiądz się śmiał.
