Autentyki - humor i rozrywka

Autentyki - śmieszne historie i teksty

Serwis Autentyki.pl zbiera jak sama nazwa wskazuje anegdotki (śmieszne historie z życia wzięte) nadsyłane przez naszych czytelników.
Nowe teksty pojawiają pojawiają się na bieżąco o ile przejdą moderację.

Subskrybuj RSS z najnowszymi tekstami.

Autentyk nr #5732

Szanowna Pani Dyrektor,

W odpowiedzi na ogłoszenie zamieszczone w "Gazecie Praca", nr ref JG/ITO/0906, chciałbym zgłosić swoją kandydaturę na stanowisko konsultanta telefonicznego. Poszukuję takiej pracy, a podjęcie jej w Pani firmie było by zgodne z moimi dotychczasowymi doświadczeniami i umożliwiłoby mi zdobycie nowych kwalifikacji.
Swoje zainteresowanie sprawami teleinformatycznymi wykazywałem już bardzo wcześnie w dzieciństwie, kiedy to podnosiłem do twarzy każdy przedmiot przypominający urządzenie telefoniczne i próbowałem zaartykułować werbalnie podstawowe zwroty powitalne czy też grzecznościowe. Gdy dorosłem moi protoplaści zakupili mi w celu kontynuowania swojej pasji "telefon-zabawkę", który po odpowiednim wybraniu klawiszy numerowych wydawał przypisane do nich kakofonie. Już po wkroczeniu w wiek dojrzałości, czyli ok.. 6 lat, otrzymałem od mojego ojca chrzestnego telefon komórkowy z prawdziwego zdarzenia. W miarę jak rosły moje umiejętności porozumiewawcze, odbywałem długie debaty dotyczące min. poziomu piasku w piaskownicy na wiosne, koszty rozmów wzrosły do horrendalnych sum przez co rodzice musieli sprzedać swojego ulubionego mercedesa. Mój pierwszy zestaw głośnomówiący dostałem w wieku 12 lat ale już wcześniej miałem z takowym styczność na licznych konferencjach naukowych odbywających się każdorazowego wieczoru pod moim blokiem. Dar ten, niezwykle cenny w mojej okolicy, umożliwił mi jednocześnie prowadzenie konsultingu i kierowanie maszyny hulajnogowej. Zostałem cenionym w okolicy dyskutantem telefonicznym spraw wymagających natychmiastowego działania, min obierania porodu klaczy arabskiej i pilotowania samolotu podczas niedyspozycji pilota. Liczne były też przypadki kiedy to przedstawiciele stanowisk rządowych, administracyjnych i terytorialnych zwracali się do mnie z prośbą o natychmiastową odpowiedz podczas sporu telewizyjnego tuż przed wyborami. Swoja wdzięczność okazywali przez zakupywanie mi coraz nowszych i sprawniejszych aparatów telekomunikacyjnych. Moje cechy społeczne, oczywiście pozytywne, są potwierdzane przez większość przedstawicielek płci kobiecej z którymi miałem przyjemność rozmawiać, co chętnie czyniłem. Kiedy to raczyłem ich swoim wieloletnim doświadczeniem konsultingu, podczas rozmów musiałem mieć podłączony swój aparat do gniazdka prądotwórczego ponieważ nie chciałem być tak nie miły i nagle przerwać rozmowy z powodu głupiej baterii. Doradzałem im co ubrać na wiosnę, lato jesień, zimę (niestety nie wiedziałem co polecić na trwający pół roku dzień polarny) jak się ubrać do pracy aby nie być ubraną tak samo jak koleżanka (znałem większość koleżanek z pracy) i żeby nie być ubranym tak jak córka (znałem większość córek). Ponadto swoje debaty konsultingowe kontynuowaliśmy w prywatnych spotkaniach odbywających się zazwyczaj około 12 kiedy to mąż osoby konsultowanej był na wyjeździe dyplomatycznym (im zresztą też doradzałem i mówiłem którzy mężowie są na delegacjach albo które delegacje składają się z wyjątkowo atrakcyjnych kobiet).
Obecnie pracuje na dwóch etatach. Pierwszy etat dają mi amerykanie, którzy udostępnili mi wszystkie numery działające w Afganistanie i Pakistanie, mam odszukać siatkę terrorystów i doprowadzić ich do Osamy Bin Ladena. Rozmawiałem z nim, to człowiek pełen namiętności wykrzykujący o świętej wojnie z zachodem (oby to się nie skończyło przecięciem linii telefonicznych). Drugi etat dostałem od telekomunikacji polskiej, w której mam uspokajać klientów którzy skarżą się na wolne łącze internetowe.
Mam nadzieje że moja osoba wzbudzi w pani zainteresowanie i dojdziemy do wspólnego konsensusu, proszę oto mój numer xxxxxxxxx