Gdy sobie to przypomnę wybucham długim śmiechem :)
Stoję sobie w kolejce [a wielka jak za komuny...!] w szkolnym sklepiku. Przerwa przed ostatnią lekcją (ulubiony wos). Wszyscy robią zapasy na ową lekcję. Mój kolega właśnie robił zakupy. Szczęśliwy, że wreszcie ich dokonał, zapomniał wziąć reszty. Przepychając się przez tłum ludzi zatrzymuje go głos Sklepikarki:
- Eeej, reszty zapomniałeś!
Kolega, któremu widocznie nie chciało się już wracać do lady, odparł:
- To niech to będzie, na koszt firmy!
Fala śmiechu w promieniu 2m :D
