Za oknem wiosna w pełni, sąsiad zabiera malutkie dziecko na spacer. Pewnie pierwszy raz, bo zaniepokojona żona kontroluje go z okna 3 piętra, sprawdzając przygotowanie kilkumiesięcznej latorośli do oddychania świeżym poznańskim smogiem.
- Jaki mała ma kocyk?
- Co? - podnosi głowę znad wózka ojciec.
- Kocyk jaki ma?
- E? - ojciec nastawia ucha w kierunku okna.
- Kocyk jaki ma?! - w głosie matki słychać plany na złamanie wałka na grzbiecie męża jak tylko wróci do domu
- Co?
- KOCYK JAKI MA?!
- Nie słyszę!
- KOCYK JAAKI MAAAAAA?!!!!!!
W tym momencie z któregoś z uchylonych okien odzywa się głośno rozdrażniony męski głos któregoś z sąsiadów:
- OBESRANY!
