Siedzę sobie na ławce z koleżanką i rozmawiamy. Nagle siada obok mnie jakiś facet (nawet całkiem, całkiem :)), patrzy tak na mnie przenikliwie, jakby ducha zobaczył, wyciąga rękę i mówi takim rozanielonym głosem:
- Paaaatryk...
no to ja mu odpowiadam z uśmiechem:
- Patrycja
a on na to (spoglądając w niebo):
- O Boziu! Imię ma takie jak ja i oczy niebieskie jak moje, żeby tylko ku*wa f*uta nie miała!
