Moja mama jest nauczycielką. Pewnego razu inna nauczycielka (pani K.) wybierała się na bal, więc cały pokój nauczycielski (same panie) ruszył z pomocą :) Każda poprzynosiła różne sukienki i pani K. zaczęła przymierzać. Wśród okrzyków zachwytu wybrano pewną sukienkę, która przypominała tę, którą podwiewało Marilyn Monroe na znanym zdjęciu :) jednak przy zakładaniu pani K. zepsuła zamek. No i jak to? Sukienka a la Marilyn Monroe, a tu zamek zepsuty? Na to moja mama palnęła:
- Cóż, jaki kraj, taka Marilyn Monroe...
Na szczęście pani K. ma duże poczucie humoru :)
