Pracowałam kiedyś w Biurze Numerów 118 913. Sobotnie wieczorne dyżury obfitowały w telefony od mocno wstawionych mężczyzn, którzy czasem nie potrafili dokładnie wytłumaczyć, o jaki numer im chodzi. Tego jednego pana jednak NIGDY nie zapomnę. Odbieram telefon, wygłaszam standardową formułkę " w czym mogę pomóc?" i słyszę:
Klient: dooooobry...eczór ...eeeep...ja chce numer...do tego...no...zakładu....eeeeep...no.... zakładuuuuuuuuuu nooo dobroczynniczo-masażowniczego
Ja: /dławiąc się już ze śmiechu, bo załapałam, o co mu chodzi, ale chciałam go trochę pomęczyć/ - Proszę doprecyzować zapytanie. O jaki zakład panu chodzi?
Klient: eeeep............ no jak to kur......o jaki? eeeeeeep.............. no ten, no.......... o BURDEL.
Nigdy, ani wcześniej, ani później nie słyszałam, by ktoś nazwał agencję towarzyską zakładem dobroczynniczo-masażowniczym.
