Pracowałem kilka lat temu w restauracji, w Anglii, i z pewnym Piotrkiem (choć wszyscy mówili na niego pepito). Pepito kompletnie nie znal angielskiego poza "yes", "no" i "hello", dlatego przydzielono go do sprzątania stolików (mało wymagająca znajomości języka czynność). Przy okazji warto wspomnieć, ze Pepito był dość specyficznym człowiekiem.
Żeby ułatwić sobie prace (przynajmniej teoretycznie) sprawdził jak jest w słowniku kończyć - "finish", i od tego czasu pepito podchodził do klientów, mówił nonszalancko finish i zabierał im naczynia, często nawet wtedy gdy jeszcze klienci nie skończyli.
Raz pepito podszedł do mnie i mówi:
- Ty, widzisz tego grubasa przy stoliku?
-Tak, co z nim?
- Weź zabierz od niego ten kubek z kawa, bo ja już trzy razy podchodziłem i próbowałem mu zabrać, a on za każdym razem jest jakiś taki agresywny.
