Bogdan Wenta o jednym ze swoich zawodników:
"On jeszcze nie rządzi zespołem w odpowiednim stopniu. Jest za miły, zbyt fajny i dobry. Mnie czasami aż boli w środku, kiedy muszę mu powiedzieć coś złego. Patrzę w te jego oczy i aż mnie skręca, że muszę go opieprzyć. [...] Ale na środku nie może stać łagodny człowiek. To musi być zakapior, dowódca. Taki, który obsika teren wokół siebie, dając znak innym "nie wchodź tam, bo śmierdzi""
