Pewnego razu wybieraliśmy się na boisko aby pograć w piłkę, a że przy okazji usłyszał to jeden znajomy który nie potrafił nic więcej jak pierdzieć i pić napoje postanowiliśmy go zabrać. Ugadaliśmy się między czasie, że postaramy się o to aby nie zapomniał nigdy więcej wspólnej gry. Koledzy po kryjomu skoczyli do apteki po silne tabletki przeczyszczające, a że w aptece była miła pani to poleciła, że ma coś co szybko zadziała i sprzedała jakiś środek w płynie. Dla niepoznaki zainwestowaliśmy w zgrzewkę napoju gazowanego (3 cytryny). Jedną przeznaczyliśmy dla niego. Znajomi wypili trochę napoju a dopełnili zakupionym środkiem. Butelka została wstrząśnięta i tak przygotowani wybraliśmy się popołudniu na boisko. Każdy dostał swoją butelkę. Znajomy którego wkręcaliśmy oczywiście przyszedł z jakimiś czipsami (wiecznie musiał coś jeść albo pić). Dostał napój i w trakcie gry pił. Ku naszemu zdumieniu nie poczuł, że smak jest delikatnie inny. Po dłuższym czasie i naszemu zdziwieniu nic nie działało. Aż nagle biegnąc w stronę bramki stanął na chwilę, w tym momencie pierdnął, a z jego nogawek po nogach pojawiła się rzadka brązowa substancja.
Nie mogliśmy wytrzymać ze śmiechu, jeden kolega prawie porzygał się jak to zobaczył. On wkurzony i prawie popłakany, uciekł w krzaki, jak dotarł do domu nikt nie wie.
