Klub, jakiś obcy chłopak podbija do mojej koleżanki i zaczyna rwać. Całkiem nieźle mu idzie, miły jest, ma poczucie humoru, przystojniak... Niestety koleżanka zajęta, więc zaloty owego pana potraktowała jako niezłą zabawę. W pewnym momencie zrobiło się jej jednak chłopaka przykro, że się tak angażuje, więc postanowiła go uświadomić. Mówi do niego:
- Słuchaj, wszystko fajnie, pięknie, ale... ja mam chłopaka.
Chłopak tylko z uśmiechem wzruszył ramionami i odpowiedział:
- Nie ma sprawy, nie jestem zazdrosny.
