Jako mała dziewczynka byłam bardzo rozmowna, nikogo się nie wstydziłam i wszyscy w okolicy mnie znali. Praktycznie obok mojego domu był sklep. Któregoś razu poszłam po coś do tego sklepu. Zauważyłam, że za mną idzie taki stary pan, dziaduś jakiś. Ja się tak oglądam na niego niepewnie, podejrzliwie i niewiele myśląc (albo raczej rozumiejąc) mówię do niego:
- Co tak za d*** łazisz?!
Do tej pory rodzinka i sąsiedzi mi to wypominają:D
