Gimnazjum, lekcja geografii. [P]ani grozi, że kto będzie gadać tego zapyta. Po chwili do jednego z [k]olegi, który troszeczkę za dużo mówił:
[P]: Wiktor, do tablicy!
[K]: Prze pani! Proszę! Ja już mam pięć!
Pani spogląda do dziennika.
[P]: Jakie pięć?!
[K]: Pięć jedynek, proszę pani!
Wszyscy w śmiech, a biedakowi odpuściła ;)
