Kiedyś jechałem z kumplem nad jezioro(rowerami), byliśmy już prawie na miejscu jeszcze tylko z górki i jesteśmy. W tym czasie pod górkę podjerzdża jakaś dziewczyna, kumpel do mnie dla żartu rozjedziemy ją" ja na to "ok" nabraliśmy rozpędu kumpel speniał 10 m od niej a ja twardo dalej dopiero 2 m przed nią zacząłem hamować wiedziałem że mi się nie uda i skręciłem w rów taki 3 metrowy kumpel i dziewczyna w szoku "żyjesz" laska do mnie ja oszołomiony podnioslem tylko kciuk. Wyszedłem z tego z małym zadrapaniem na kolanie ale 5 metrów dalej i wpadłbym w metrowe pokrzywy ;)
