Autentyki - humor i rozrywka

Autentyki - śmieszne historie i teksty

Serwis Autentyki.pl zbiera jak sama nazwa wskazuje anegdotki (śmieszne historie z życia wzięte) nadsyłane przez naszych czytelników.
Nowe teksty pojawiają pojawiają się na bieżąco o ile przejdą moderację.

Subskrybuj RSS z najnowszymi tekstami.

Autentyk nr #5257

Witam!!! Ta nieprawdopodobna sytuacja wydarzyła się naprawdę, choć ciężko w to uwierzyć...
Było to z 15 lat temu. Niewielka miejscowość w woj.świętokrzyskim. Lato, popołudnie, straszna duchota, pachnie burzą, a my wpadliśmy na pomysł, żeby wykąpać się w jeziorze. Ponieważ mieliśmy ok 10 km do jeziora, oczywiście postanowiliśmy zlapać okazję, a że było nas łącznie 5 osób (ja,dwóch kolegów i dwie koleżanki) wiedzieliśmy, że nie prędko nam sie ktoś zatrzyma. Staliśmy na przystanku jakieś 10 min w tym czasie zaczął pokrapywać lekki deszczyk, a że było ciepło to specjalnie nam nie przeszkadzał, patrzymy jedzie jakiś niepierwszej młodości Żuk, więc go próbujemy zatrzymać(a jechał w nim oprócz kierowcy jeszcze chyba jego kolega).Ku naszemu zdziwieniu facet się zatrzymuje i mówi, żeby wskakiwać na pakę,bo do kabiny naturalnie się nie zmieścimy. Tak zwana paka była odkryta tj. bez plandeki i z drogi nie było widać,co kierowca na niej wiezie. Włazimy na pakę a tu szok...patrzymy a tu zakryta wiekiem trumna !!!...konsternacja, laski miały dylemat czy w ogóle wsiadać, ale facet krzyczy z szoferki żeby sie nie bać tylko wsiadać. No i jedziemy i się zastanawiamy czy trumna jest pusta czy jedziemy na pace w sześć osób. Dziewczyny panika w oczach...ale to to nic. Nagle jaja, otwiera się trumna i wychyla się z niej ręka...no i możecie sobie wyobrazić nasze miny...ja prawie się ze strachu posrałem, dziewczyny jeden pisk...I co się okazuje...klient z trumny mówi, żeby się nie bać, że on wcale nie umarł, tylko schował się przed deszczem i że wystawił rękę, żeby sprawdzic czy jeszcze pada. No faza była niezła. Okazało się, że ten żuk należał do jakiejś firmy pseudopogrzebowej cała trójka tych panów była jego pracownikami, no ale ten co wylazł z trumny miał fantazję (widać, że na śniadanie, obiad i kolację je tzn. pije tylko wino) no ale żeby wejść do trumny to mimo wszystko szacunek dla tego ziomka. Poźniej jeszcze okazało się, że trumna była niedopracowana i jechali do jakiegos lakiernika czy coś w tym rodzaju, ale kto zwraca uwagę w szoku na takie szczegóły czy trumna jest polakierowana czy nie...w kazdym razie nie zapomne tego do końca nomen omen życia.