Wrocław, na dworze zimno,
Siedzę z koleżanką w barze czekoladowym. Full lokal, nie ma gdzie usiąść, a my jako że wcześniej przybiliśmy to bez skrupułów zajmowaliśmy kanapę dla co najmniej 5 osób.
Podchodzi pewna para po lat 20-parę i chłopak uprzejmie się pyta:
"Czy są wolne miejsca?"
Z typowym dla mnie uśmieszkiem kiwam głową i odpowiadam:
"Tak... na zewnątrz"
Ubaw po pachy, para posłusznie wyszła ;)))
