Pojechałam z 6-letnim synem odebrać z lotniska męża. Stanęłam z nim pod tablicą przylotów i zaczęłam tłumaczyć jakie informacje się na niej wyświetlają. Najpierw było "oczekiwany", następnie "wylądował" i wtedy podeszliśmy do drzwi w których miał się mój małżonek pojawić. Bardzo się to dłużyło i mój syn strasznie się nudził. W końcu powiedział:
- Mamo chodźmy do tej tablicy i sprawdźmy czy jest już napisane że "idzie"! :)
