Pewnego razu, gdy miałem 2 latka bawiłem się dość dużą i masywną pozytywką którą dopiero co dostałem. Starszy brat wziął mnie na ręce i zaczął coś tam mnie łaskotać podrzucać itp. Ja aktualnie chciałem bawić się pozytywką a nie z bratem więc zamachnąłem się przyrżnąłem mu ostrym kantem tuż nad okiem. Wyglądało to trochę strasznie jak hektolitry krwi zaczęły zalewać mu twarz więc się rozpłakałem i chcąc aby mnie puścił rąbnąłem go jeszcze raz, co za skutkowało tym że wreszcie mnie puścił. Bratu na całe życie pozostała blizna przez całą brew.
