Wycieczka szkolna, Francja. 10 rano. Wszyscy zmarnowani po wczorajszym wieczorze, domek jest jak po tornadzie. Nagle słychać pukanie do drzwi:
(puk puk)
- No ku*wa zaraz!
- Jakie zaraz?!
- No k*rwa ide przecie!!! Amerykańskim wejściem k*rwa!
(drzwi niespodziewanie otwiera nauczycielka)
- Dzieńdobry.
