Pewnej całkiem upojnej nocy, partnerka zrobiła mi prezent w postaci premierowego pokazu bardzo seksownej bielizny erotycznej. Tańczyła, wiła się, kusiła delikatnymi ruchami, by potem zmieniać się w drapieżną kocicę... słowem - sielanka. Nie wiem, co mnie podkusiło, ale nie mogłem powstrzymać się od komentarza:
- Wyglądasz tak seksownie jak francuska dz#$^a...
Na jej twarzy lekkie zażenowanie, przeszyła mnie wzrokiem, więc próbowałem załagodzić jakoś sytuację i wypaliłem:
- Znaczy... paryska kurtyzana!
... jakby to coś innego znaczyło.
