Mój mąż zamierzał kupić stroik na grób dla matki na Święto Zmarłych. Chodził po bazarze, oglądał i porównywał ceny. W pewnym momencie podszedł do starszego zmarzniętego pana handlującego tego typu kwiatami. Zapytał o cenę a ów Pan zaczął zachwalać swój towar (niedbale coprawda zrobiony).
- Patrz Pan jakie to solidne, doniczka ciężka, zalana cementem, wiatr nie porwie.
Na to mój mąż niewiele myśląc:
- A na ch.j mi cement w doniczce jak tu kwiatków nie ma. I za te pieniądze?
Panie. Za 40 zł to ja Panu całą betoniarkę ukręcę.
Reakcja handlarza była taka że o mało nie rzucił tą doniczką w mojego męża
