Stoję w aptece, przede mną matka i dziecko gdzieś w moim wieku na oko 19-20lat zapłaciła za swoje rzeczy. I nagle mówi:
- Pani magister, jeszcze bym prosiła coś dla drugiej córki, ciągle siedzi po nocach dużo się uczy
No niby wszystko normalka, a nagle żulik za mną:
- Amfetaminę niech bierze, do nauki po nocach najlepsza!
Rozbawiło mnie to już tłumie śmiech w sobie, a babka popatrzyła na niego i poważnym głosem do aptekarki:
- Tutaj Pan mówi, o Amfetaminie - dostanę takie coś u Państwa?
Ja leże zwijam się ze śmiechu w końcu odezwała się córka i uświadomiła mamusię, że amfetamina to narkotyk, mina babki bezcenna - aptekarka nie odezwała się w ogóle stawiam, że gdyby mogła turlała by się po podłodze :D
