Koleżanka opowiedziała mi ostatnio naprawdę autentyczną sytuację :) Oto i ona:
Ślub kościelny. Nadchodzi moment, kiedy ksiądz pyta "czy ty... (tutaj powinien wymienić imię pana młodego) bierzesz sobie za żonę...". Niestety zapomniał imienia pana młodego i pyta się go mówiąc do mikrofonu "jak się pan nazywa? jak się pan nazywa?". Pan młody na to "PAN SIĘ NAZYWA JEZUS". Cały kościół umierał ze śmiechu :D
