Sytuacja miała miejsca w czasie lekcji matematyki w jednym z polskich liceów. Nauczyciel dał nam do zrobienia jakieś zadanie i wyszedł do kantorka. My, pogrążeniu w skupieniu, robimy zadanko, w klasie cisza. Nagle odzywa się kumpel:
<Marek>Rafał, co z tym lodem?
Dopiero po minucie połapał się czemu leżymy pod ławkami i umieramy ze śmiechu
