Drugi dzień pracy w kwiaciarni... Chciałam zabłysnąc - jaka to jestem pojętna... Przychodzi zamówienie - czytam fun.basket. Sprężam sie i robię śliczną kaczuszke w czapeczce marynarskiej "wazonik" ,wypełniona ślicznymi,różnokolorowymi kwiatkami. Sama radość... Duma mnie rozpierała... Kierowca zabierający bukiety do odbiorców zdziwił się... Adres wskazywal na dom pogrzebowy... Cholerka, fun. było skrótem od "funeral".
