Ostatnio poganiając mojego lubego rozłożonego na kanapie(l):
(ja) no chodź już idziemy
Po chwili, gdy nadal nic z tego:
(ja) no chodź....no ruszaj się...
Luby podnosi z trudem głowę, patrzy się wymownie na swój brzuch i mówi:
(l) no przecież się ruszam....wdech..wydech...wdech...wydech
Rozwalił mnie:D
