Rok temu pomagałam znajomej w lodziarni. I pewnego dnia podeszła jakaś rodzinka. Facet z żoną i dwójka dzieci. I facet zamówił trzy lody. Więc nalałam, facet odbierał, podał pierwsze dwa swoim dzieciom, i trzeciego sam wziął. Jego żona ze zdziwieniem upomniała się o loda. A Jej mąż wyraźnie uradowany podniesionym tonem i wielkim bananem na twarzy powiedział:
- Kochanie, a Tobie lodzika dam wieczorkiem. Obiecuję...
