zarabiam na antykach.lata temu w sobote jade osobówką przez wioske w łódzkim i natrafiłem na żyłke złota w stodole(120 letnia 2,7m biblioteka do lekkiej poprawki warta jakies 12tys),mówię wiesniakowi że mnie to interesuje,a on:na co panu stare graty
ja:że dobrze się w kominku będzie paliło(poł żartem pół serio-czułem że tanio mogę to dorwać}
Gościu nieśmiało mówi że za litra odda,ja mu daje 100zl i mowie że jutro poto jestem większym autem.
Przyjezdzam z pracownikiem (sprinterem)usmiech od ucha do ucha ,cyferki przed oczami-facet na kacu otwiera nam brame i milym zachrypialym glosem oznajmia że reszte z litra tez przepil ale za to grata uszykowal,otwiera nam stodole patrzymy atam stos porąbanego drzewa-reszty chyba niemusze dodawać
