Historyjkę tą usłyszałam od koleżanki z roku.
Otóż Asia, będąc któregoś pięknego wieczora na imprezie w klubie ze znajomymi spotkała swoją dawną koleżankę Izę. Jak to bywa przewrotnie w życiu Iza (dodam, ponoć niezbyt urodziwa kobieta, oziębła, nieprzystosowana do życia w otoczeniu innych ludzi) po przywitaniu zaczęła opowiadać o swoim cudownym życiu: ukończyła cudowny kierunek studiów, znalazła potem cudowną pracę, dobrze zarabiała... Jednak za najcudowniejsze Iza uważała poznanie swojego przeboskiego chłopaka Tomka, z którym to właśnie przyszła zaszaleć do klubu. Nie mówiła o nim inaczej niż Tomuś, Tomeczek, Tomunio... Czego się Tomaszek nie tkną stawało się złotem... Moja koleżanka słuchała tych opowieści z wielką pokorą i zaciekawieniem. W pewnym momencie Izunia musiała udać się do toalety. W tym czasie Asia mogła porozmawiać z Tomusiem, który to opróżniał kolejną butelkę piwa i zadała mu pytanie, które nurtowało ją przez cały czas:
- Dlaczego jesteś z Izą??!!
Na co Tomunio (I TU NASTĄPI PUENTA):
- Lepiej dmuchać ciepłe ciacho niż rurę od odkurzacza...
Jakiż ten Tomeczek cudowny, nieprawdaż? :P
