Mój brat jak miał kilka lat miał bardzo wyszukane słownictwo, np. nigdy nie mówił, że chce mu się pić, tylko że jest spragniony. Kiedyś zostawiłam klucze w zamku i potem sąsiad przyszedł mi je oddać. Pukał, ale nikt go nie słyszał, bo tam był długi korytarz, więc wszedł. Po chwili przybiegł to mnie przerażony mój brat wykrzykując "Ktoś wtargnął do domu!" (a miał najwyżej 4 lata). Jak miał z osiem to ułożył zdanie (w swoim upowiadaniu) "weź swój język i przyklej go sobie do mózgu, będzie to wyglądało jak samotna tratwa na oceanie głupoty".
Dziecko mojego wykładowcy mając lat trzy odbyło z tatusiem następującą rozmowę:
Tatuś: Mysza, nie wchodź pod ten stół
Mysza, poważnie: Wcale nie zamierzałam wchodzić pod ten stół.
