Moim ulubieńcem, jeśli chodzi o dziecięcą, nieodpartą logikę, jest Adaś, syn kolegi z pracy.
Adaś z mamą wyszli na podwórko, idą w stronę placu zabaw i piaskownicy.
Napatoczył się pan z córeczką w zbliżonym wieku (tzn. około trzyletnią) i wdał się z maluchem w rozmowę:
-A jak masz na imię?
-Adaś.
-Idziesz do piaskownicy?
-Tak.
-A ta pani to twoja mama?
-Proszę pana, ale my już mamy tatusia!!!
