Któregoś,pięknego dnia wybralam sie na zakupy.Postanowiłam ,że będą przebiegały szybko i sprawnie .wpadłam do działu z napojami potem szybko do dział z wędlinami jeszcze pieczywo i do kasy.Podbiegam do kasy a tam kolejki jak za komuny.Podchodzę do kasy do 10 artykułów ,bo tam najszebciej.myślę: nie jest żle!.Kasjerka obsługuje klientkę przede mna..."już jestem w ogrodku,juz witam się z gąską",a tu trach...nie ma kodu na kapciach z pomponem...kasjerka dzwoni do obsługi i tłumaczy jaki ma problem..."nie mam kodu na kapciach",głos ze złuchwaki "jakie to kapcie", kasjerka "normalne z pomponem" głos ze słuchawki "no tak ale z jakiej firmy" kasjerka"nie wiem ,nie widze ,ale zaraz,zaraz mam,mam firme...uwaga dyktuje nazwe "size 38"
