Na wiszącej półce w kuchni stoi porcelanowa kurka. Mój synek koniecznie chciał się nią pobawić i marudzi do żony:
- Mama daj kurke, daj kurke!
I tak przez 2 minuty. Żona w końcu chcąc się uwolnić od małego natręta, a nie chcąc dać kurki, która w łapkach dwulatka skończyłaby marnie mówi:
- Nie mogę ci dać kurki, bo kurka śpi.
Chwila ciszy i mały mówi:
- Ale przecież ma otwarte oczy.
:)
